Menu

Pokochaj Przenajświętsze Serce Jezusa - Twojego Zbawiciela i Przyjaciela

Pokochaj Przenajświętsze Serce Jezusa - Twojego Zbawiciela i Przyjaciela. Świadectwo nawrócenia, prawdziwej obecności Jezusa i Jego Najpiękniejszej Miłości do każdego z Nas.

Bóg do Nierządnicy 27.04.2017 r.

paulina93m

Do Mojego Kościoła wołam: dlaczego Mnie zdradziłaś? Odstępstwo twoje budzi wnętrzności  piekielne odrazą, gwałtem zdobywa piekielne czeluści, królami mianuje demony. Nie po to posłałem cię Mój kościele, ludu niewierny, byś głosił o Mnie nieprawdę i wpędzał dzieci Moje do otchłani niezmierzonych. Świętym Duchem cię naznaczyłem nierządnico, Imię Moje splamiłaś z napotkanym mężczyzną, i wielu ich było, a każdy z nich uciechę ci inną składał. Sercem Moim najdroższym byłaś, dla ciebie wieńce plotłem i na skroni twej niewinnej składałem, a tyś uciekła by nierządem świat zdobywać. Serce twoje przeklęte, nieczyste grzechem okrutnym, tyś gołąbką Moją była, a na pośmiewisko wydałaś się, nierządna kobieto. Zdrady twojej dłużej nie zniosę i karę poniesiesz za hańbę i wstyd, jaki przyniosłaś Memu Imieniu i Domowi Izraela. Święte księgi zapisane przeciw tobie się wypełnią, bo ukryta władza się otwiera, a ty czekaj tylko nierządnico, kiedy dzień przyjdzie na ciebie sprawiedliwości Mojej. Jak zapowiedziałem, słowem nie skłamałem, a przeciw tobie od wieków zapowiadałem, boś ty wstrętna i zdradę twoją od zawsze znałem, jakimi drogami nogi twoje podążają. Przeciw tobie mówiłem, ty nie usłuchałaś, lubowałaś się w rozrywkach, miecz Mój na tobie się stępi niewierna. Pieczęć otworzyłem na ciebie wydaną, wyroku nie cofnę. Zapamiętaj te słowa, o nierządnico! Odwrotu dla ciebie nie ma, boś długo znosiła (lekceważyła) Moje napominania, gdy cię wołałem do Siebie, jeszcze przebaczenie mając dla ciebie, kiedy czas był na to. Lecz teraz ręka Moja przed karą się nie cofnie i wiedz, że twoja w tym wina. Wiadomo ci było że czekał twój Pan, a ty nierządem na pośmiewisko Go wystawiłaś. Serca kochanków których zwiodłaś zatracone są przeze Mnie, a dla tych którzy oddają ci cześć, Ja zatracenie przygotowałem. Serce twoje pełne jest zdrady i fałszu, kochać miałaś a zdradziłaś, nie utrzymałaś wieńca wierności, który z miłości ofiarowałem. Nierządnicą byłaś i na każdym rogu stałaś, przechodnie patrzyli na ciebie dla swojej uciechy. Tak zhańbiłaś Tego, Któremu byłaś pisana i Jemu to słowa danego nie dotrzymałaś, bo serce twe zawsze było przewrotne. Droga twoja już tylko jedna, prosta, przeze Mnie wyznaczona, lecz trudna. Do celu cię wiedzie nierządnico, tam gdzie twoje przeznaczenie, za czyny których się dopuściłaś. Ku karze wymierzonej podążasz coraz to szybszym krokiem, zwinne twe stopy jak gazele mkną ku przeznaczeniu. Wiedz ukochana, że Sprawiedliwość Moja względem ciebie się wypełnia, nie masz już u Mnie względów, choć jeszcze na to liczysz. Piękną byłaś, lecz starość na tobie piętno wyryła, twarz twoja pokryta bruzdami i patrzeć na ciebie nie mogę, bo moją już nie jesteś. Wytykają cię teraz palcami ci, których spotykałaś. Śmieją się z twego niegdyś pięknego oblicza i za nic cię mają, bo wiedzą ile warta była miłość twoja. Serce twoje przewrotne od początku i pełne zdrady, do uciech skłonne, do poświęceń niechętne. Dlatego wiedz że czas twój przyszedł, pora ci umierać, bo starość cię dostrzegła i czas się upomina o to co swoje. Wiecznością gardziłaś, Miłość ukochanego odrzuciłaś, swój honor splamiłaś. Bez wdzięku i dumy odejdziesz w starości, a Ja będąc wciąż młodym odwrócę od ciebie na zawsze swe oblicze i nie przyznam się do ciebie, że cię niegdyś znałem. Zaprę się ciebie o piękna, jak tyś się Mnie zaparła, miłego twojego, przeznaczonego dla ciebie. Nie zapomniałem twoich win, bo wiadome wszystkim były i w zapomnienie nie pójdą, wielu je słyszało i ze śmiechu drżało z ciebie, o nierządnico! Wina twoja wystawiona na widok publiczny, tobie wstyd nawet nie jest, że w twarz ci plują winy twoje wytykając, tak bezczelną jesteś, Babilonie. Budujesz mury swej chwały na fundamentach szyderstwa i śmierci, krwi niewinnych dzieci Moich, upajasz się ich ofiarą, obrzydła ci Miłość Moja, gardzisz Nią jak odrazą największą i ohydą, niczym jest dla ciebie, bo chwały swojej pragniesz, mieszkać w pałacach i budowle wznosić, czcić szatana i jemu poddanych! O głupia! Kiedy zauważysz, że pora na ciebie i twe winy zdmuchnę jak piasek morski, odpłyną twe grzechy w niepamięć potomnym, bo zetrę cię z tej Ziemi, którą splamiłaś swoim nierządem. Koniec twych uciech nastał gołąbeczko Moja, wierną mi nie byłaś, zdradziłaś jak nikt i karę srogą poniesiesz. Wyczekuj teraz na sąd nad tobą, bo wiedz że starość twoja sądzić cię nie będzie, a Ja sprawiedliwości dokonam na tobie w czasie dogodnym, tak iż się nie spodziejesz iż czas przyszedł. Siedzieć będziesz na murach i wypatrywać przyszłości, lecz najdzie cię ona znienacka i nie wiesz, czy z południa czy z północy. Bo w którą stronę mury swe zwrócisz, Ja tam będę i w każdej świata stronie Sprawiedliwość Moja, przed która nie uciekniesz, ani mury cię nie obronią o piękna gołąbeczko, Moja najdroższa. Będziesz wypatrywała ukochanego wciąż pełna wdzięku w swoim mniemaniu, lecz stara i pokryta bruzdami, tak iż nikt na ciebie nie spojrzy. Wtedy Ja przyjdę do ciebie, lecz ty Mnie nie zauważysz, bo wzrok twój piękna Moja już czas odebrał i niewierność zatarła. Zajdę twe mury i nie obronisz się, bo nie wiesz gdzie się Mnie spodziewać i o jakim czasie. A ukochany twój zdąża ku tobie z wieńcem ci przeznaczonym. I włoży go tobie znienacka, tak iż piękność twoja hańbą zdobyta upadnie i zatraci się na wieki. Przestaniesz być przemądrzałą niewiastą, o sercu czystym i rękach niewinnych. Wyjdą na jaw twoje zdrady, których nie zaprzesz się wobec Mnie, bo włożę na ciebie wieniec który Ja nosiłem i poznasz wtedy swoje winy, serce twoje przewrotne przyoblecze się wstydem, lecz będzie za późno na płacz, niewierna. Czas twój bliski, pamiętaj że zmierzam ku tobie niewiasto, mury twoje widać już z Mej drogi i daleko nie mam. Wyczekuj czasu kiedy wejdę w bramy twoje, bo nie spodziejesz się kiedy twoja hańba się ujawni wobec wielu. Niewinną już nie będziesz, bo każdy twą hańbę pozna, zdrada twoja jawną będzie i brzydzić się będą tobą ci, co z tobą obcowali, a nawet ci, co cię z daleka widzieli. Wstrętną im będziesz i upadłą, znakiem hańby i upadku, na wieki wyśmianą i wzgardzoną, poniesiesz jarzmo swojej zdrady do wieczności, gdzie nie zaznasz spokoju, bo wydałaś wyrok na siebie. Nie zapomnę ci win twoich, bo nie zawstydziłaś się w porę, nie zrzuciłaś z siebie wieńca hańby i nierządu, nieczysta. Przeznaczeniem twoim śmierć i płacz, jęki zabitych i błagania rannych, abyś odeszła od nich, by nie musieli oglądać twojej ohydy. Splamiłaś ofiarę Mojej Miłości, na wieki byłaś Mi dana a odrzuciłaś Mnie dla kilku dni rozkoszy, będąc z innymi, którzy są przeklęci. Wołasz teraz do Mnie z Szeolu, chociaż zdaje ci się że wysoko siedzisz i stopy twoje spoczywają godnie na złotych atłasach, wiedz głupia, że po rozżarzonych węglach stąpasz, stopy twoje niegdyś piękne i delikatne, zwęglonymi już są i cuchną trądem. W szaty królewskie się przyoblekasz, a chodzisz jak Łazarz, gorzej niż on ubrany. Rany twoje ropieją, nawet psy ich lizać nie chcą, tak ohydną jesteś i wzgardzoną. Ciało twoje niegdyś wonnościami i olejkami przeze Mnie wygładzone, z robactwem się rozkłada i truje tę ziemię w której spoczywa. Ohydną Mi jesteś i wzgardzoną przeze Mnie, nierządnico. Pamiętaj, że słów wypowiedzianych nie cofnę, wykonam to, co wobec ciebie przygotowałem. Nie ma już czasu dla twojego nawrócenia, bo śmiałaś się ze Mnie kiedy ci Miłosierdzie okazywałem, ty uciekałaś pląsając zdradziecko. Niewinność twoja na widok wystawiona a nierząd ukryty, wewnątrz schowany, robactwo cię toczy, które się brzydzi tobą, nawet i w nim wzbudzasz odrazę. Nie zapomnę ci twej winy, bo wiele było twych występków, do możnych chodziłaś i z królami zasiadałaś, pełna chwały i zaszczytów. Na dworach zasiadałaś, na usytuowanych wysoko miejscach i głos zabierałaś, oni cię słuchali. I wprawiałaś w podziw i zdumienie zebranych, pełna mądrości i światłości przewrotna dziewico. Stawiałaś się nieskalaną wobec zebranych, by cię podziwiali, wyjawiając tajniki swej wiedzy, piękna niewiasto. Brudna byłaś i fałsz mówiłaś, prawdę zananą nie u Mnie, na rogu kupioną od szeptuchy obłudnico, by w podziw wprawiać zebranych, za srebrniki i mirrę duszę swą zaprzedałaś dla chwały swego pięknego oblicza, ku zdumieniu zebranych, jaśniejąca mądrością i wiedzą. Ty ich zwiodłaś swymi czarami, Prawdy nie ujawniając, zabawiałaś ich sztuczkami, by byli ci wiernymi i poddanymi twoim zmysłom. Nie szczędziłaś pochwał i uśmiechów wobec zebranych, bo pragnęłaś tego samego dla siebie. Serce twoje radowało się na myśl o zaszczytach wielmożnych, rządców ziemi. Garść piachu w ich posiadaniu, a ty ich oblubienicą się stałaś dzięki swemu sprytowi. Tobie oni powierzali swe sprawy i tobie powierzali swe serca, twym przewrotnym praktykom, przed nimi ukrytym. Zaprzedałaś się za garść srebrników, swoją duszę i godność dla chwili chwały, która ulotna jest wobec wieczności. Zapomniałaś Mojej nauki i odstąpiłaś od słów Moich, będąc wierną nakazom szatana, służysz mu wiernie nierządnico. Zdradzałaś od wieków, byłem Ja na twoich dworach i widziałem twój nierząd, nic co twoje być się zdawało twoim nigdy nie było, bo wszystko dostałaś i zaprzedałaś za bezcen, by stracić na zawsze. Królów lubowałaś a Władcę odrzuciłaś, gdzie twe oczy patrzyły niewiasto? Gdzieś króla wypatrywała? Tam gdzie zaszczyty i hołdy składano, gdzie mirry i złoto, kadzidła palono, upajałaś się zapachem zdrady, pijana byłaś od ziół nierządu, miłymi ci były. Zdradziłaś dzieci Moje, na śmierć zostawiłaś, pod murami twymi leżą  a ty na nie patrzysz i gardzisz, budzą w tobie odrazę i wstręt. Nie chcesz ich widzieć, jakoby niewidzialnymi się stali dla ciebie, oni niemi najgłośniej do Mnie wołają spod twoich murów Jerozolimo, piękna i wzniosła, a twoje fundamenty ich krwią przesiąknięte wołają do Mnie o pomstę. Za krew niewinną oblubienico życiem przypłacisz, srogą karę poniesiesz. Ja ich wywyższę, a ciebie poniżę i z niczym odprawię, byś już nigdy Mego wzroku nie kalała i swych wież wyniosłych ku niebu nie wznosiła, oszczerco i zdrajco. Tam Mnie szukałaś gdzie Mnie nie było, tam cię zawiodę gdzie ty nie byłaś i pobłądzisz w swoich murach przepiękna. Szukać będziesz a nie znajdziesz. Wołać będziesz a nie usłyszą. Będziesz kołatać, a nie otworzą. Na dwór cię wystawię i samą pozostaniesz pośrodku miasta. Nikogo nie dojrzysz wśród tłumu, samą będziesz. Lęk i trwoga cię ogarnie, nikt nie przyjdzie ci z pomocą. Chodzić będą lecz nie przystaną obok ciebie, bo cię nie zauważą. Na Mój Sąd będziesz wydana, bo dojrzę cię tam, gdzieś ty bezpieczna być miała, a serca swego nie uchowała od zdrady, oto ono cię osądziło. Dzikie i przewrotne jak ty sama, wielka nierządnico. Zapadniesz się do środka, tam gdzie przepaść dla ciebie szykuję. Mury twoje się nie ostoją, ani warownie nie uchowają bezpiecznie. Kamień na kamieniu będzie zawalony i nie ostoi się twoja potęga, o nierządnico. Skruszysz się, mury twe pękną, zawalisz się do środka w przepaść piekielną, tam gdzie cię zastanie. Bo mury twoje kruche, kamień nietrwały i zaprawa niestała, ręką uczyniona. Murów swych zawczasu nie wzmocnisz, choćbyś i chciała, na nic twe zabiegi bo Pan w drodze i nie zdążysz. Droga między Mną a tobą coraz krótsza i już prawie wstąpiłem w mury twoje, by je zniszczyć. Nie ostoisz się dopóki nie powrócisz do Mnie, bo Ja cię umocnię i Duchem napełnię, a marność przewrócę. Ku przepaści się chylisz i nawet nie widzisz jak blisko jest Pan, gdy rękę wyciąga. Wołasz z Szeolu, gdy Ja Jestem obok, wyciągasz ręce ku niebu ptaków wypatrując, nie znasz Mego miejsca. Tobie są dane Moje tajemnice nierządnico, lecz Ja je przed tobą zakryję, by okryć cię hańbą na pośmiewisko, już niedaleka twa droga, coraz szybciej podążasz, z Mego rozkazu, nieświadoma jesteś komu służysz, choć serce twoje poddane złemu, Ja cię mam we Swym władaniu i uczynię co zechcę. Wolę Moją wobec ciebie postanowiłem i obwieszczam że nie odstąpię, bo Słowo Moje jest Święte i nieodwołalne. Wyczekuj Sprawiedliwości Mojej bo do ciebie zmierzam, nie wypatruj Mnie gdyż nie ujrzysz Mego nadejścia, lecz zawładnę tobą gdy Sam zechcę, według Mojej Woli. Bądź cierpliwa nierządnico, Pan twój zmierza na Sąd by cię skazać za twe nieprawości. Odwrotu nie ma, bo postanowiłem. Nawróć się do Mnie sercem skruszonym bo mury twe się nie ostoją gdy Ja nadejdę, a czekaj tego, co Me Serce niesie.  

Błogosławię wam Moje Dzieci. Bądźcie wierne i wytrwałe, bo czas próby na was przyszedł. Pamiętajcie gdzie macie Boga, swojego Ojca który jest Wieczny i w Chwale czeka na was. Błogosławię wam wszystkim którzy tę prawdę do serca przyjmujecie, a nie odrzucacie jej w sercu. Wy Moimi jesteście bo Prawdę znacie i obca wam nie jest. Dlaczego wam mówię Prawdę którą w sercu macie? Bo nie słuchacie, co sercem do was mówię, a szukacie jej tam, gdzie jej nigdy nie było. Tamta prawda was nie wyzwoli, bo prawdą nie jest, nierządnica jeszcze wiele zła wyrządzi, lecz Dzieci Moje nie poddadzą się jej zawiłym sztuczkom bo JA w ich sercach Króluję. Będę prowadził was podczas próby na którą zostaną wystawieni ci, którzy nie wierzą. Jak plewy przez sito odsieję tych, co się Mnie zaparli i Syna Mego odtrącili. Lecz przez wiarę zostaną usprawiedliwieni ci, którzy sercem przy Mnie trwają. Pokój i dobro w waszych sercach niech pozostanie z wami na zawsze, bo JA z wami trwam na zawsze.

Wasz BÓG OJCIEC

 

© Pokochaj Przenajświętsze Serce Jezusa - Twojego Zbawiciela i Przyjaciela
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci